PARAFIA ŚWIĘTEGO PAWŁA

RUDA ŚLĄSKA - NOWY  BYTOM

Naszą solidarność z chrześcijanami prześladowanymi wyraźmy w darze materialnym, złożonym W NIEDZIELĘ 10 LISTOPADA 2019 r. w ramach przeprowadzonej po Mszy Św. zbiórki. Za każdą modlitwę i każdy dar materialny składamy serdeczne Bóg zapłać.

RANY POŁUDNIOWEGO SUDANU - ŚWIADECTWO.

„Przybyłem do Południowego Sudanu w styczniu 2015 roku do jedynego domu zakonnego Franciszkanów w tym kraju. Na początku było tylko pięciu braci: dwóch z Włoch, jeden ze Słowacji, jeden z Australii i jeden z USA. Razem prowadzimy dużą parafię, do której należą wioski odległe aż 75 km od stolicy kraju” - tak zaczyna swoje świadectwo ojciec Federico Gandolfi, franciszkanin i misjonarz pełniący posługę duszpasterską w Juba w Południowym Sudanie. Mówiąc o niebezpieczeństwach w tym kraju ojciec Federico zaświadcza: „Brakuje tu wszystkiego – rzeczy i ludzi, którzy mogliby tu służyć. Miliony ludzi jest zamkniętych w obozach dla uchodźców z powodu wojny domowej, która podzieliła kraj w 2013 roku. W jednym z tych obozów znajdującym się na obszarze naszej parafii, przebywa ponad 20 tysięcy osób. Bracia udają się tam, aby dać tym ludziom jakikolwiek rodzaj wsparcia. Panujące tam warunki życia są znacznie gorsze, ale ludzie są niewiarygodnie odporni pomimo, że można bardzo łatwo dostrzec psychiczną traumę, jaką cierpią z powodu wojny. Często udajemy się do obozu dla uchodźców, aby udzielać sakramentu namaszczenia chorych. Pamiętam, jak pewnego dnia udzielałem go dziewczynce, która miała 9 lat. Leżała na zdartym i brudnym kocu. Jej stan zdrowia był fatalny. Patrzyła na mnie cały czas, kiedy modliłem się nad nią wraz z rodziną i katechetami świeckimi. Miałem nadzieję, że Bóg zabierze ją do siebie tak szybko, jak to tylko jest możliwe. Tydzień później dziewczynka była zdrowa. To był cud. Wiara tych ludzi jest wstanie wstrząsnąć Niebem”.

„Oferujemy tym ludziom otwartą, pokojową i pozbawioną przemocy przestrzeń, w której ludzie mogą znaleźć nieco bezpieczeństwa w tym trudnym czasie. Największym dramatem tych ludzi jest brak przyszłości. Niestety na razie nie ma nadziei na poprawę, chociaż sytuacja stopniowo się poprawia tak, że nowe pokolenie nie chce wyjeżdżać za granicę. Jednak ci młodzi ludzie są bardzo biedni. Pewnego dnia ktoś zapytał mnie: „Ojcze, dlaczego Bóg pozwolił na to, abym urodził się w Południowym Sudanie?”. Na to pytanie nie byłem w stanie odpowiedzieć.

„Dzieci dużo biegają i łatwo się kaleczą. Niestety brak higieny zamienia niewielkie skaleczenie na poważną ranę. Raz w tygodniu pomagam dzieciom ulicy przez leczenie ich ran, które wymagają leczenia szpitalnego. Niestety opieka lekarska nie zawsze jest dostępna” - wyjaśnia ojciec Federico w wywiadzie dla agencji informacyjnej Fides.org.